Zanim zaczniesz zapoznaj się z wprowadzeniem.
I. Księga
Pomieszczenie było ciemne, zakurzone, zapomniane...
W plątaninie starych alejek i w pobliżu nabrzeży,
Cuchnące dziwnymi przedmiotami wyrzuconymi przez morza,
Otoczone tajemniczą mgłą którą zachodnie wiatry wzburzyły.
Małe szklane okienko, przesiąknięte dymem i rdzą
Ukazało jedynie książki, w stercie niczym poskręcane drzewa,
Gnijące od podłogi aż po dach - zbiory
Rozkładających się małym kosztem starych tradycji.
Wszedłem, zauroczyłem się i z pokrytego pajęczyną stosu
Podniosłem najbliższą księgę którą i przekartkowałem ją,
Zadrżałem patrząc na niezwykłe słowa które zdawały się skrywać
Jakąś tajemnicę, przerażającą w oczach człowieka.
I rozglądając się za kimś doświadczonym w tym rzemiośle
Nie znalazłem nikogo, odnalazł mnie śmiejący się głos.
II. Pościg
Trzymałem księgę pod swym płaszczem, z trudem
Starając się ją ukryć przed niepożądanym wzrokiem;
Śpiesząc się poprzez stare, zabytkowe uliczki
Oglądając się przez ramie i nerwowo krocząc.
Niepojęte, skryte okna w starej chwiejnej cegle
Przyglądały mi się ukradkiem kiedy przyspieszałem kroku,
I rozmyślając o tym co skrywały, odchodziłem od zmysłów
Jedynie by rzucić okiem na czyste, błękitne niebo.
Nikt nie widział bym brał księgę - lecz mimo to
Pusty śmiech powtarzał się w mojej wzburzonej głowie,
I mogłem się tylko domyślać, jakie ciemne, chore myśli
Czaiły się w głosie którego nasłuchiwałem.
Nieznaną stała się droga - podobnie oszalały ściany -
A daleko za mną, słychać już było podążające kroki.
III. Klucz
Nie wiem jakie kręte, niepojęte szlaki
W tym bezmiarze mórz znów przywiodły mnie do domu,
I niepewnie śpieszę, choć wciąż drżąc na ganku
Pragnę wejść do środka i zaryglować ciężkie drzwi.
Mam księgę, która wskazała ukrytą drogę
Przez pustkę i kosmiczne pejzaże
Malujące ogrom niezmierzonych światów,
Skrywając zagubione wieki, dla ich własnego dobra.
Nareszcie był mój, klucz do tych niewyraźnych wizji,
Zachodów słońc i mrocznych lasów ozdobionych
Mglistą otchłanią ponad ścisłościami tego świata,
Czających się niczym wspomnienie nieskończoności.
Klucz był mój, lecz gdy się tak gapiłem mamrocząc,
Okno na strychu zadrżało z lekką niepewnością.
IV. Rozpoznanie
Wspomnienia znów powracają, gdy jako dziecko
Pewnego dnia widziałem - tylko raz - dolinę starych dębów,
Szarość porannej mgły tulącej w swych ramionach
Oddalające się postacie które w obłędzie przekląłem.
I wciąż te same - pastwiska, łąki i dzicz
Otaczająca ołtarz w którym wyryte słowa
Wzywały Nienazwanego dla którego przed eonami
Setki palono róż z nieświętych wysokich wież.
Widziałem ciało rozciągnięte na tym wilgotnym kamieniu,
I wiedziałem, że ucztującymi nie byli ludzie;
Wiedziałem, że ich obcy szary świat nie był Ziemią;
Lecz Yuggoth, pominięty w gwieździstej przestrzeni,
Wtedy człowiek zapłakał patrząc mi w oczy,
Daleko za późno, wiedziałem, że nim byłem ja!
V. Powrót
Demon obiecał zabrać mnie do domu,
Do cienistej krainy, która przypominała mi
O wysokich krętych schodach prowadzących na taras;
Do wspomnień o marmurowym murze głaskanym przez wiatr.
Podczas gdy głęboko pod ziemią labirynt nad labirynty,
I wieża nad wieże leżą zburzone, przy morzu rozciągnięte.
Raz jeszcze, obiecał mi, że będę zachwycony
Widokami z wysoka i szumem pieniących się wód.
To wszystko mi obiecał, i przez gwieździstą bramę
Rzucił mną, nad plującymi płomieniami ognistych jezior,
Ponad złocistymi komnatami bezimiennych bogów w czerwieni
Drżących z przerażenia przed nadchodzącym przeznaczeniem.
I wtedy czarna czeluść otworzyła się jakby morskim głosem:
"Tu był twój dom", demon kpił: "gdy tak beztrosko marzyłeś!"
_
Uwagi, komentarze, stosowną konstruktywną krytykę proszę zostawić jako komentarz, dzięki. Następna piątka najprawdopodobniej za tydzień.
poniedziałek, 30 lipca 2007
czwartek, 26 lipca 2007
Wprowadzenie
I. Cel.
Witam, blog ten poświecony jest jak sama nazwa wskazuje tłumaczeniom wierszy Howarda Phillipsa Lovecrafta. Pragnę przetłumaczyć cały tom jego poezji Fungi From Yuggoth. Tak więc na tym blogu znaleźc będzie można w miarę upływu czasu nowe tłumaczenia, nie wykluczam również możliwości wrzucenia moich własnych wypocin. :)
II. Jak czytać, czego oczekiwać.
Wszystkie tłumaczenia które tu zamieszczam należy traktować jako moją wolną interpretację myśli i obrazów Lovecrafta malowanych słowem, nie zawsze (praktycznie nigdy) nie zachowywałem naprzemiennych rymów które zawarte są w oryginałach. Nie zachowałem również takiej samej liczby sylab w poszczególnych wersach, nie z lenistwa (troszke moze :)), lecz z chęci przekazania treści w jak najlepszej formie, w sposób odzwierciadlający większość metafor, gier słownych i aranżacji zdań (tak by jak najlepiej odbijały styl autora). Istnieje takie znane powiedzenie - "tłumaczenia są jak kobieta, piękne ... lub wierne", nie ubliżajac damom ja pragnąc pogodzić obie przeciwności starałem się by te tłumaczenia były piękne - no chociaż ładne lub znośne :). Inspirowałem się głowie oczywiście opowiadaniami grozy Lovecrafta (choć ten za życia uważał się właśnie za poetę!), historią jego życia, wyobrażeniami i doświadczeniami z własnego życia. Dobrym narkotykiem okazał się również argentyński zespół Fungoid Stream w całości poświęcony twórczości Lovecrafta (jako teksty użyli właśnie jego wierszy :)).
III. Zrozumienie i krótka charakterystyka.
W mitologii stworzonej przez Lovecrafta istnieją źli bogowie którzy przybyli z kosmosu przed eonami, żyją na dnach oceanów i chwila ich wyjścia na ląd zbliża się nieubłaganie. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało o tym pisał Lovecraft, opisując wszystko w bardziej przejrzysty, malowniczy, budzący grozę i ciekawy sposób niż ja zrobiłbym streszczając to nawet w 100 zdaniach. Dlatego należy mieć pewien obraz sytuacji przy czytaniu niektórych wersów lub nawet całych zwrotek.
Oczywistym jest, że ludzie obeznani w prozie ww autora intuicyjnie lepiej przyjmą tą dość trudnę w odbiorze (i cholernie trudną w tłumaczeniu :)) poezję. Jednakże ja polecam każdemu z uwagi, że interpretacja wierszy na swój własny indywidualny, zaczerpnięty myślą o własnym życiu, sposób jest najlepsza. Wiersze będę wrzucał piątkami w miarę postępu tłumaczenia. Miłej lektury.
Pozdrawiam, Jarek.
_
edit: 30/07/2007 - Rozbudowałem wprowadzenie od którego należy zacząć; usunąłem przykładowy wiersz, jest teraz w notce wyżej.
Witam, blog ten poświecony jest jak sama nazwa wskazuje tłumaczeniom wierszy Howarda Phillipsa Lovecrafta. Pragnę przetłumaczyć cały tom jego poezji Fungi From Yuggoth. Tak więc na tym blogu znaleźc będzie można w miarę upływu czasu nowe tłumaczenia, nie wykluczam również możliwości wrzucenia moich własnych wypocin. :)
II. Jak czytać, czego oczekiwać.
Wszystkie tłumaczenia które tu zamieszczam należy traktować jako moją wolną interpretację myśli i obrazów Lovecrafta malowanych słowem, nie zawsze (praktycznie nigdy) nie zachowywałem naprzemiennych rymów które zawarte są w oryginałach. Nie zachowałem również takiej samej liczby sylab w poszczególnych wersach, nie z lenistwa (troszke moze :)), lecz z chęci przekazania treści w jak najlepszej formie, w sposób odzwierciadlający większość metafor, gier słownych i aranżacji zdań (tak by jak najlepiej odbijały styl autora). Istnieje takie znane powiedzenie - "tłumaczenia są jak kobieta, piękne ... lub wierne", nie ubliżajac damom ja pragnąc pogodzić obie przeciwności starałem się by te tłumaczenia były piękne - no chociaż ładne lub znośne :). Inspirowałem się głowie oczywiście opowiadaniami grozy Lovecrafta (choć ten za życia uważał się właśnie za poetę!), historią jego życia, wyobrażeniami i doświadczeniami z własnego życia. Dobrym narkotykiem okazał się również argentyński zespół Fungoid Stream w całości poświęcony twórczości Lovecrafta (jako teksty użyli właśnie jego wierszy :)).
III. Zrozumienie i krótka charakterystyka.
W mitologii stworzonej przez Lovecrafta istnieją źli bogowie którzy przybyli z kosmosu przed eonami, żyją na dnach oceanów i chwila ich wyjścia na ląd zbliża się nieubłaganie. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało o tym pisał Lovecraft, opisując wszystko w bardziej przejrzysty, malowniczy, budzący grozę i ciekawy sposób niż ja zrobiłbym streszczając to nawet w 100 zdaniach. Dlatego należy mieć pewien obraz sytuacji przy czytaniu niektórych wersów lub nawet całych zwrotek.
Oczywistym jest, że ludzie obeznani w prozie ww autora intuicyjnie lepiej przyjmą tą dość trudnę w odbiorze (i cholernie trudną w tłumaczeniu :)) poezję. Jednakże ja polecam każdemu z uwagi, że interpretacja wierszy na swój własny indywidualny, zaczerpnięty myślą o własnym życiu, sposób jest najlepsza. Wiersze będę wrzucał piątkami w miarę postępu tłumaczenia. Miłej lektury.
Pozdrawiam, Jarek.
_
edit: 30/07/2007 - Rozbudowałem wprowadzenie od którego należy zacząć; usunąłem przykładowy wiersz, jest teraz w notce wyżej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)